Poszliśmy na górską wycieczkę z naszą przewodniczką - Mai, do jej, oddalonej od Sapa około 15 km, wioski. Niestety widoki były marne przez mgłę i obfite opady. Parę razy się wyglebaliśmy po drodze, tak było ślisko. Poznaliśmy przy okazji Brytyjczyka - Bena. Świetny gość, dużo z nim gadałem, bo okazało się, że mamy podobne zainteresowania i poczucie humoru :). Pon też nie rozumie dlaczego ludzie oglądają Dr. Who :). Na koniec wycieczki mgła trochę odpuściła i zobaczyliśmy kawałek tarasów ryżowych. Zjedliśmy obiad przygotowany przez Mai i jej męża, trochę porozmawialiśmy i wróciliśmy na skuterach do Sapa, żeby nie spóźnić się na autobus do Lao Cai. Zaraz jedziemy więc kończę :).
wtorek, 4 listopada 2014
-
Kolejny rok, kolejne żeglarskie wspomnienia! Tegoroczna edycja "Morskiego Domu Kultury" zakończyła się, jak to bywa w żeglarstwie,...
-
W tym roku po raz siódmy zawitałem na Majorce, tym jednak zamieniłem rower na... żonę 😉. Środa Wylot mieliśmy o całkiem znośnej godzinie ...
-
W tym roku NIN jest w trasie, więc szukaliśmy sposobności, żeby ich zobaczyć, jak będą w Europie. Zdecydowaliśmy się na Wiedeń, bo kochamy t...