Jesteśmy w Hocziminowicach, jak to mówi Piotrek. Miasto różni się od Hanoi jak Wrocław od Łodzi ;). Jesteśmy już dość zmęczeni łażeniem i zwiedzaniem, więc zbyt wiele nie zobaczyliśmy. Zjedliśmy obiad złożony z owoców morza. Węża nie mogliśmy nigdzie znaleźć, a pies wygląda ohydnie. Ja w końcu kupiłem zegarki :).
-
Kolejny rok, kolejne żeglarskie wspomnienia! Tegoroczna edycja "Morskiego Domu Kultury" zakończyła się, jak to bywa w żeglarstwie,...
-
W tym roku po raz siódmy zawitałem na Majorce, tym jednak zamieniłem rower na... żonę 😉. Środa Wylot mieliśmy o całkiem znośnej godzinie ...
-
W tym roku NIN jest w trasie, więc szukaliśmy sposobności, żeby ich zobaczyć, jak będą w Europie. Zdecydowaliśmy się na Wiedeń, bo kochamy t...